Do tej pory samozatrudnienie było opłacalne. Program „Polski Ład” w założeniach ma poprawić sytuację materialną biedniejszej części społeczeństwa. Pomóc w tym mają podniesienie kwoty wolnej od podatku do 30 tys. złotych i zwiększenie progu podatkowego do 120 tys. złotych. Wiele wskazuje na to, że pozostałe grupy społeczne stracą na programie. „Polski Ład” wywołuje kontrowersje. Oponenci zwracają uwagę na to, że jest to program przyjęty pośpieszenie, praktycznie bez konsultacji społecznych, w którym nie bierze się pod uwagę jego ewentualnych skutków dla osób prowadzących własną działalność gospodarczą.
Przedsiębiorczość jest bardzo pozytywną cechą. Człowiek prowadzi biznes, działa i utrzymuje się ze swojej działalności. Niekorzystnych zmian jest kilka. Osoby prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą, np.: kierowcy nie odliczą już od podatku składki zdrowotnej. Nie będzie ona uzależniona od dochodu. Tacy przedsiębiorcy zapłacą składkę 9%. I nie odliczą jej od PIT. Spowoduje to, że składka zdrowotna będzie większa. Po wejściu w życie „Polskiego Ładu” jednoosobowa działalność gospodarcza przestanie być dla większości przedsiębiorczych kierowców opłacalna. Po przekroczeniu progu 120 tys. dochodu działalność gospodarcza może nie mieć większych zalet. Według wstępnych statystyk na rządowym programie może skorzystać około 40% samozatrudnionych, reszta przedsiębiorców poniesie straty. Polski Ład uderzy w samorządy, których przecież aż połowa dochodów pochodzi z PIT-u. Na „Nowym Ładzie” mogą zyskać lekarze prowadzący prywatne praktyki, którzy rozliczają się ryczałtem. Mniejszą składkę ryczałtu informatycy, programiści i pracownicy sektora ICT. Zdaniem ekspertów „Polski Ład” ma uderzyć w osoby samozatrudnione, np.: kierowców celowo, aby skłonić je do przejścia na umowę o pracę, co według pomysłodawców programu, przyczyni się do normalizacji rynku pracy i do walki z fikcyjnym samozatrudnieniem.
